Urodziłam się pewnego słonecznego dnia moi rodzice porzucili
mnie.Zostawili mnie na pastwie losu.Pewnego dnia znalazła mnie
wolontariuszka z schroniska.Zaniosła mnie tam i wychowywałam się w
schronisku.Pewnego dnia ktoś mnie zaadoptował.Niestety ten ktoś był bez
serca bił mnie i nie karmił.Uciekłam od właściciela i błąkałam się po
mieście.Po drodze spotykałam nie przyjemnych psów którzy się ze mnie
śmiali że jestem bezdomnym kundlem co mnie raniło.Nie miałam do nich
żalu bo mieli racje.. byłam bezdomnym kundlem.Pewnego dnia kolejnej
tułaczki po mieście wpadłam na jakąś suczkę owczarka belgijskiego.
-Przepraszam.-grzecznie przeprosiłam
-Nie szkodzi.-uśmiechnęła się
-Mam na imię Lucy.-przedstawiłam się
-A ja jestem Woksi.-podała mi łapę.-Pierwszy raz cię tu widzę
-Możliwe.. błąkam się po całym mieście już od kilku dni..-użaliłam się
-Dlaczego?-zapytała
-Kilka dni temu uciekłam od niebezpiecznego właściciela.. teraz jestem bezdomna.-mruknęłam
-To może dołączysz do mojej sfory.-zaproponowała
-A mogę?-zapytałam
-Jasne!-krzyknęła
<Woksi?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz