sobota, 13 kwietnia 2013

Od Pauli

(Dzień wcześniej)

Zastanawiałam się co począć. Staruszek umarł, zaraz ktoś może przyjechać ze schroniska i mnie zabrać. Muszę czym prędzej uciec z miasta. Naszczęście niedaleko był las, więc pod osłoną nocy pobiegłam do niego.

(Teraz)

"Wymarzona pogoda by coś upolować"- pomyślałam i zaczęłam szukać śladów. Ok 30 minut później natrafiłam na tropy. Ale "O zgrozo!" ślady psa, i to większego ode mnie. Nie trudno być większym ode mnie gdy ma się tylko 30 cm wzrostu. Ruszyłam za tropem, może ten pies będzie przyjaźnie nastawiony i pozwoli mi wędrować razem ze sobą. W pewnej chwili zobaczyłam polankę a na niej leżącą suczkę. Podeszłam do niej i zapytałam:
- Cześć, mogę do ciebie dołączyć?
Suczka otwożyła oczy i zaczeła mi się przyglądać. Po czym powiedziała:
- No jasne, poszukuję nowych członków, a ty jak widzę nie masz się gdzie podziać, co?
Zmarszczyłam nos, nie o takie dołączenie mi chodziło, ale co tam. Żyje się raz!
- No to prawda, poszukuję sfory. Oprowadzisz mnie?
- Jasne, chodź.
Woksi pokazała mi cały teren jej sfory. Gdy zapytałam się czy są tu inne psy, suczka odpowiedziała przecząco. "Szkoda, może ktoś jeszcze dołączy."- pomyślałam
- W co najbardziej lubisz się bawić?- zapytała Woksi
- W berka, a co?
- A berek!- krzykneła Woksi
I zaczęła się zabawa. Po godzinie podłyśmy zziajane na trawę.
- Tak właściwie to nie pokazałaś mi gdzie mam mieszkać.

< Woksi, gdzie moje mieszkanko? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz