(Dzień wcześniej)
Zastanawiałam
się co począć. Staruszek umarł, zaraz ktoś może przyjechać ze schroniska
i mnie zabrać. Muszę czym prędzej uciec z miasta. Naszczęście niedaleko
był las, więc pod osłoną nocy pobiegłam do niego.
(Teraz)
"Wymarzona
pogoda by coś upolować"- pomyślałam i zaczęłam szukać śladów. Ok 30
minut później natrafiłam na tropy. Ale "O zgrozo!" ślady psa, i to
większego ode mnie. Nie trudno być większym ode mnie gdy ma się tylko 30
cm wzrostu. Ruszyłam za tropem, może ten pies będzie przyjaźnie
nastawiony i pozwoli mi wędrować razem ze sobą. W pewnej chwili
zobaczyłam polankę a na niej leżącą suczkę. Podeszłam do niej i
zapytałam:
- Cześć, mogę do ciebie dołączyć?
Suczka otwożyła oczy i zaczeła mi się przyglądać. Po czym powiedziała:
Zmarszczyłam nos, nie o takie dołączenie mi chodziło, ale co tam. Żyje się raz!
- No to prawda, poszukuję sfory. Oprowadzisz mnie?
- Jasne, chodź.
Woksi pokazała mi cały teren jej sfory. Gdy zapytałam się czy są tu inne psy, suczka odpowiedziała przecząco. "Szkoda, może ktoś jeszcze dołączy."- pomyślałam
- W co najbardziej lubisz się bawić?- zapytała Woksi
- W berka, a co?
- A berek!- krzykneła Woksi
I zaczęła się zabawa. Po godzinie podłyśmy zziajane na trawę.
- Tak właściwie to nie pokazałaś mi gdzie mam mieszkać.
< Woksi, gdzie moje mieszkanko? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz