niedziela, 14 kwietnia 2013

Od Skayres - CD historii Woksi




Dotarliśmy wreszcie do stodoły. Wybrałam sobie najbardziej zaciemniony kąt i położyłam się wygodnie na sianku. Odwróciłam się tyłem od Woksi, ta jednak przysunęła się do mnie.
- Opowiesz mi coś o sobie? - spytała.
- Niby co? - powiedziałam ze smutkiem w głosie.
- No... Na przykład jak tu trafiłaś?
- To długa i nieciekawa historia... Nie chcesz jej znać. - odparłam dalej patrząc na ścianę.
- Chcę.
- Powiem tylko tyle, że straciłam właściciela, żyłam na ulicy i spotkałam Ciebie... Reszta jest zbędna.
To powiedziawszy zamknęłam oczy i ignorując suczkę, po prostu poszłam spać. Czułam się nieswojo w jej towarzystwie. Ja czuję się nieswojo w każdym towarzystwie...

~następnego dnia~

Obudziłam się wcześnie rano. W stodole nie było nikogo, oprócz mnie. Cieszyłam się z tego faktu. Przeciągnęłam się i wyszłam na dwór. Postanowiłam przespacerować się po terenach, może nawet zapolować na jakiegoś ptaszka. Doszłam do małego jeziorka, koło Głównego Terenu. Niestety, zauważyłam tam jakiegoś psa. Był on - o dziwo - tej samej rasy, co ja. Od razu się odwróciłam i zaczęłam iść w drugą stronę, usłyszałam jednak głos:
- Czekaj!
Zatrzymałam się i westchnęłam, pies podbiegł do mnie. Opuściłam łeb.
- Należysz do sfory Woksi? - spytał.
- Em... Tak... - powiedziałam cichutko.
- Jestem Jasper, a ty?
- Skayres... Właśnie miałam iść tam... - wskazałam łapką na las.
- Pójdę z tobą.
- Nie... Chcę iść... Sama...
- Czemu tak cicho mówisz? - zapytał.
- Tak mam w naturze. - zarumieniłam się leciutko.
- Cieszę się, że w sforze jest pies tej samej rasy, co ja. - zamerdał wesoło ogonem.
- Cieszysz się? - westchnęłam. - Nie rozumiem, z czego tu się cieszyć...
- Ale o co Ci chodzi?
Uroniłam łzę, lecz szybko ją otarłam. Ruszyłam przed siebie nie zważając na Jaspera. Cieszył się? Cieszył się z bycia chińskim grzywaczem? Ja dałabym wszystko, by nim nie być.

<Jasper?>



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz